Jeszcze parę lat temu wstydziłam się tego, że odczuwam świat mocniej, niż inni. Chwytałam się za bary z moją wrażliwością. Przepraszałam za to, kim jestem i jaka jestem. Nie dawałam sobie prawa do bycia po prostu sobą, bo to nigdy nie było wystarczające.

Wiedziałam, jak chcę, aby wyglądało moje życie, ale gdzieś tam z tyłu głowy wciąż pobrzmiewała ta sama myśl: „musisz stać się, kimś innym, niż jesteś, aby mieć takie życie”, więc…. nie chciałam być sobą.

Nie chciałam lęku, który wiązał mi ręce.
Nie chciałam wstydu, który zamykał mi usta.
Nie chciałam trudnych emocji, bo nie wiedziałam, jak sobie z nimi radzić.
Nie chciałam wybierać komu pomóc, a komu tej pomocy odmówić.
Nie chciałam łez, które mimowolnie napływały do oczu.
Nie chciałam…. siebie.

Wtedy nie wiedziałam, że moje życie obróci się o 180 stopni i to, przed czym tak uciekałam stanie się moim powołaniem. Bo jeśli ktoś jeszcze parę lat temu powiedziałby mi, że będę zawodowo zajmować się wrażliwością to pewnie zbyłabym go ironicznym uśmiechem i całkiem realnie- jakimś niecenzuralnym słowem.

Wrażliwość to odsłanianie siebie. Pokazywanie siebie takimi, jakimi jesteśmy naprawdę. Naszych chcianych i niechcianych części.

To taki moment, w którym nasze serce przestaje być w zbroi. Bezbronne, nagie, ale w pełni żywe. To taki moment, w którym jesteśmy narażeni na ryzyko, niepewność i groźbę zranienia naszych uczuć. Bo kiedy odsłaniamy siebie, nigdy nie mamy gwarancji.

To taki moment, w którym praktykujemy odwagę. Bo odwaga nie jest zarezerwowana tylko dla nielicznych. To nasze codzienne małe wybory. Małe decyzje, w których możemy kierować się lękiem lub miłością do siebie i bliskich nam osób.

Jednak tak niewiele osób decyduje się wyjść na arenę (o arenie mówię TUTAJ) z obawy przed krytyką, odrzuceniem, brakiem akceptacji, czyli możliwymi konsekwencjami. Całkowicie pomijając konsekwencje stania w cieniu. Bo kiedy nie odsłaniasz siebie, zaprzeczając temu, kim jesteś, płacisz największą cenę!

Nie da się uciec przed wrażliwością.

W niej skrywa się sens całego naszego życia. To nie tylko ból, ryzyko, czy niepewność. Wrażliwość to także miejsce narodzin miłości, nadziei, kreatywności, empatii, odwagi, przynależności.

Owszem, gdy jesteśmy wrażliwi jesteśmy narażeni na zranienie, ale jak mówi Brené Brown „nie istnieje takie równanie, w którym podejmowanie ryzyka, narażanie się na doświadczanie niepewności i odsłanianie swoich emocji byłoby równoznaczne ze słabością”.

Wrażliwość to bycie prawdziwym.

Wrażliwość to wybór odwagi.

Wrażliwość to siła.

Nasza siła.

 

Już w maju startuje cykl webinarów

ODWAŻNA DROGA.